Zdrowie z pól, łąk i lasów - podbiał pospolity

Podbiał ( tussilago farfara ) z pewnością wszyscy widzieliśmy, nie zawsze rozpoznajemy, może mylić się z mniszkiem lekarskim. Ale jak już nauczymy się odróżniać oba gatunki, to widać różnice z daleka i  łączy je tylko żółty kolor kwiatów. Jak wiele ziół ma swoje nazwy lokalne, np. końskie kopyto, ośla stopa, boże liczko. Tussilago pochodzi od łacińskich słów : tussis - kaszel i ago, agere - pędzić, gonić. Sama nazwa więc już wskazuje, jakie ma właściwości. A właściwości podbiału były znane już w bardzo dawnych czasach, bo mówili o nim  Hipokrates, Dioskorydes, Pliniusz i Galen - jako leku na choroby układu oddechowego. Z podbiału wdychano dym palonych liści, także robiono inhalacje z wywaru. Stosowano też na choroby skórne - stosowano wtedy sok ze świeżego ziela. Podbiał rośnie w całej Europie, ale tez spotykamy go na innych kontynentach. W Polsce też znany jest wszędzie, a lubi miejsca gliniaste, wapienne, często widuje się go tam, gdzie trwają jakieś prace budowlane - lubi różne żw

Tanoreksja - jedno z uzależnień XXI wieku


Za gorąco. Nic się nie chce. Nie ma sił. Pewnie niedługo będziemy wspominać, jakie to piękne lato było w tym roku, ale teraz nie wspominamy, bo teraz ono trwa. Takie piękne, takie gorące. Niektórzy to rzeczywiście lubią, ale to już dla mnie sport ekstremalny. Nie wspominając, że ci niektórzy potrafią smażyć się kilka godzin na plaży przy 40-stopniowym upale. Naprawdę potrafią! Łatwo ich odróżnić od innych ludzi, bo kojarzą się z drobiem, który zszedł z rożna.
Nie można tego nazwać opalenizną. Nie wygląda to ładnie. Wręcz przeciwnie - wygląda paskudnie, ale tym "kurkom" to wciąż za mało. Trudno określić wiek takiej osoby - przeważnie okazuje się dużo młodsza, niż wygląda. Skóra wysuszona na wiór, w dziwnym kolorze, już nieludzkim. I nie mówię o mieszkańcach Afryki, charakteryzujących się z natury ciemną skórą. Oni wyglądają wręcz blado, przy naszych super spalonych skwarkach.

Jednak nie ma to znaczenia dla osób cierpiących na tanoreksję. Tak nazywa się uzależnienie od opalania. Osobie takiej ciągle wydaje się, że jest za blada. Wyznacznikiem urody jest właśnie opalenizna.

Zaczyna się niewinnie, od tego, co przecież lubi (i robi) większość ludzi. Wyjścia na słońce latem, poleżenia na plaży, czasem w solarium, gdy w środku zimy chcemy poprawić koloryt skóry. Przeważnie jednak poopalamy się i wracamy do codzienności. Osoba  o pewnych cechach osobowości - często niepewna siebie, zakompleksiona - zaczyna czuć się atrakcyjna. Słyszy komplementy od koleżanek, jak to pięknie się opaliła, jak ładnie wygląda, jak się poprawiła. Nie musi tuszować bladości cery pudrami i bronzerami. Poza tym słońce rzeczywiście może poprawić nastrój. I nadal nie ma w tym nic złego, dopóki ta osoba nie zaczyna uzależniać swojego wyglądu i samopoczucia od stopnia opalenizny. Opalanie się zaczyna być jej lekarstwem na wszystko. Nie tylko na zwiększenie atrakcyjności, ale i na niepowodzenia w domu, konflikty w pracy, poczucie samotności, zły nastrój.

Oczywiście, że nie jest to metoda rozwiązywania wszelkich problemów, ale na tym polega uzależnienie. Alkoholiczka sięga po alkohol. Zakupoholiczka idzie na zakupy. Tanorektyczka - opala się. Coraz częściej i coraz dłużej.

Skutki takiego uzależnienia są takie same jak każdego innego. Człowiek skupia się tylko na jednym. Rozpadają się znajomości, więzi rodzinne, zaniedbywana jest praca i obowiązki. Wypiera to, że jest uzależniony, ale tak naprawdę wymaga odpowiedniej terapii.

Tanorektycy używają kremów z filtrami, które dają im poczucie bezpieczeństwa. Ale wystarczy przyjrzeć się z bliska ich skórze. Pełnej oparzeń, przebarwień, znamion, przedwcześnie postarzałej. Częściej są też narażeni na nowotwory skóry spowodowane promieniowaniem słonecznym. Niestety, choroba dotyczy coraz to młodszych kobiet (mężczyzn także, ale rzadziej).

Opalajmy się, korzystajmy ze słonecznej pogody. Ale warto powiedzieć sobie "stop" w momencie, gdy opalanie się zaczyna być czymś więcej niż chwilową przyjemnością. Byle nie było za późno!