Tradycja święcenia bukietów z ziół w święto Matki Boskiej Zielnej

Bukiecik z kłosów zbóż, ziół, kwiatów, owoców przynoszony do kościoła w celu poświęcenia dnia 15 sierpnia. Jaką historię ma ten zwyczaj? I dlaczego święto Wniebowzięcia Matki Boskiej znamy jako święto Matki Boskiej Zielnej? W sierpniu każdy kwiat woła – zanieś mnie do kościoła Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny obchodzone jest od 1950 r. kiedy to papież Pius XII ogłosił dogmat  wiary katolickiej, który mówi że Matka Jezusa Chrystusa, Maryja wraz z ciałem została wzięta do nieba. Jednak kult wniebowzięcia Maryi datuje się już na V wiek n.e. Święto to nazywane jest także świętem Matki Boskiej Zielnej. Najprawdopodobniej wzięło się to z legendy głoszącej, że po otwarciu grobu Maryi nie było w nim jej ciała, a jedynie kwiaty. Już od X wieku istnieje zwyczaj  święcenia ziół, owoców, zbóż i innych roślin, których o tej porze roku jest największa obfitość. Ludzie czuli sytość, wiedzieli, że dzięki plonom przetrwają kolejny rok, chcieli wyrazić swoją wdzięczność i radość. Do dzisiaj

Tanoreksja - jedno z uzależnień XXI wieku


Za gorąco. Nic się nie chce. Nie ma sił. Pewnie niedługo będziemy wspominać, jakie to piękne lato było w tym roku, ale teraz nie wspominamy, bo teraz ono trwa. Takie piękne, takie gorące. Niektórzy to rzeczywiście lubią, ale to już dla mnie sport ekstremalny. Nie wspominając, że ci niektórzy potrafią smażyć się kilka godzin na plaży przy 40-stopniowym upale. Naprawdę potrafią! Łatwo ich odróżnić od innych ludzi, bo kojarzą się z drobiem, który zszedł z rożna.
Nie można tego nazwać opalenizną. Nie wygląda to ładnie. Wręcz przeciwnie - wygląda paskudnie, ale tym "kurkom" to wciąż za mało. Trudno określić wiek takiej osoby - przeważnie okazuje się dużo młodsza, niż wygląda. Skóra wysuszona na wiór, w dziwnym kolorze, już nieludzkim. I nie mówię o mieszkańcach Afryki, charakteryzujących się z natury ciemną skórą. Oni wyglądają wręcz blado, przy naszych super spalonych skwarkach.

Jednak nie ma to znaczenia dla osób cierpiących na tanoreksję. Tak nazywa się uzależnienie od opalania. Osobie takiej ciągle wydaje się, że jest za blada. Wyznacznikiem urody jest właśnie opalenizna.

Zaczyna się niewinnie, od tego, co przecież lubi (i robi) większość ludzi. Wyjścia na słońce latem, poleżenia na plaży, czasem w solarium, gdy w środku zimy chcemy poprawić koloryt skóry. Przeważnie jednak poopalamy się i wracamy do codzienności. Osoba  o pewnych cechach osobowości - często niepewna siebie, zakompleksiona - zaczyna czuć się atrakcyjna. Słyszy komplementy od koleżanek, jak to pięknie się opaliła, jak ładnie wygląda, jak się poprawiła. Nie musi tuszować bladości cery pudrami i bronzerami. Poza tym słońce rzeczywiście może poprawić nastrój. I nadal nie ma w tym nic złego, dopóki ta osoba nie zaczyna uzależniać swojego wyglądu i samopoczucia od stopnia opalenizny. Opalanie się zaczyna być jej lekarstwem na wszystko. Nie tylko na zwiększenie atrakcyjności, ale i na niepowodzenia w domu, konflikty w pracy, poczucie samotności, zły nastrój.

Oczywiście, że nie jest to metoda rozwiązywania wszelkich problemów, ale na tym polega uzależnienie. Alkoholiczka sięga po alkohol. Zakupoholiczka idzie na zakupy. Tanorektyczka - opala się. Coraz częściej i coraz dłużej.

Skutki takiego uzależnienia są takie same jak każdego innego. Człowiek skupia się tylko na jednym. Rozpadają się znajomości, więzi rodzinne, zaniedbywana jest praca i obowiązki. Wypiera to, że jest uzależniony, ale tak naprawdę wymaga odpowiedniej terapii.

Tanorektycy używają kremów z filtrami, które dają im poczucie bezpieczeństwa. Ale wystarczy przyjrzeć się z bliska ich skórze. Pełnej oparzeń, przebarwień, znamion, przedwcześnie postarzałej. Częściej są też narażeni na nowotwory skóry spowodowane promieniowaniem słonecznym. Niestety, choroba dotyczy coraz to młodszych kobiet (mężczyzn także, ale rzadziej).

Opalajmy się, korzystajmy ze słonecznej pogody. Ale warto powiedzieć sobie "stop" w momencie, gdy opalanie się zaczyna być czymś więcej niż chwilową przyjemnością. Byle nie było za późno!