Jak zacząć leczenie alkoholizmu? Czy nie jest dla mnie już za późno?

Alkoholizm to poważny problem zdrowotny, który dotyka miliony osób na całym świecie, w tym także w Polsce. Jest to choroba, która nie tylko niszczy życie osoby uzależnionej, ale również wpływa na jej bliskich. Wielu z nas zadaje sobie pytanie: "Czy nie jest już dla mnie za późno, aby zacząć leczenie?" Odpowiedź brzmi: nigdy nie jest za późno, aby podjąć kroki w stronę zdrowienia. W tym artykule omówimy, jak można rozpocząć proces leczenia alkoholizmu i odzyskać kontrolę nad własnym życiem.

Zmiany zachodzące we współczesnej rodzinie

Rodzina łabędzi na jeziorze

W każdej epoce oraz w każdej znanej człowiekowi kulturze występuje pojęcie rodziny jako pewnej formy życia społecznego. Te formy mogą być różne, ale z założenia rodzina jest naturalnym środowiskiem narodzin i rozwoju każdej osoby. Zaspokaja ona podstawowe potrzeby dziecka oraz osób dorosłych. Brak rodziny bywa odbierany jako coś negatywnego, zarówno przez osoby z zewnątrz, jak i samego zainteresowanego. Człowiek bez rodziny może uskarżać się na samotność oraz niezrealizowanie w życiu, ponieważ jedną ze specyficznych cech rodziny jest tworzenie wspólnoty, poczucia przynależności do tej wspólnoty, realizacji wspólnych celów. Człowiek jest istotą społeczną, więc tego rodzaju więzi są dla niego bardzo ważne. Ciągle rodzina  uznawana jest za wartość. Ciągle kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa i stabilizacją. Niemniej, jak każdy aspekt życia, podlega pewnym przemianom. Warto zadać pytanie, czy te przemiany idą w dobrym kierunku, skoro obecnie mówi się o kryzysie rodziny? Czy jest to rzeczywiście kryzys, czy też jest to naturalna transformacja zgodna ze zmieniającym się światem? Chociaż przyznać trzeba, że widocznych jest więcej zagrożeń, raczej prowadzących do rozkładu rodziny niż elementów wpływających pozytywnie, jednoczących.

Rodzina nie istnieje w oderwaniu od świata, od jego historii, wydarzeń, przemian zarówno kulturalnych, obyczajowych, naukowych jak i ekonomicznych czy politycznych. Tak więc przeobrażenia zachodzące w rodzinie, także są częścią zachodzących przeobrażeń cywilizacyjnych. Świat oddziałuje na rodzinę, a rodzina na otaczający świat. Rozpatruję tu kwestie rodziny w znanym mi  europejskim kręgu społeczno-kulturowym, chociaż nawet w najbardziej odległych zakątkach świata istnieją różne formy rodziny, które jednakże też polegają na łączeniu się dwóch (lub więcej) osób w celu wspólnego życia oraz prokreacji. Ich też z pewnością nie omijają zmiany.

To, co dzieje się w rodzinach obecnie – nie jest niczym nowym. Zmieniła się skala różnych zjawisk. Teraz za normalne, a nawet postępowe, uważa się to, co kiedyś być może nazwano by czymś zdrożnym lub nawet patologią. Jednak pamiętajmy, że podobne odczucia pojawiały się w wielu sytuacjach, a ostatecznie nadano im miano postępu i funkcjonują do dzisiaj (np. emancypacja kobiet, która przecież też wywarła wielki wpływ na funkcjonowanie rodziny). Pewne sprawy, niegdyś może wstydliwe i ukrywane – teraz za pomocą rozbudowanych środków przekazu informacji wychodzą na światło dzienne. I po pierwszych emocjach ludzie przekonują się, że można też inaczej.

Definicji rodziny jest wiele, ale wszystkie podkreślają rolę małżeństwa oraz rodzicielstwa. Bez tych dwóch aspektów nie ma rodziny, pomimo istniejących różnych typów rodzin.

„Rodzina jest grupą osób połączonych stosunkiem małżeńskim i rodzicielskim. Są to dwa podstawowe stosunki decydujące o powstaniu i istnieniu rodziny: małżeństwo i pokrewieństwo. (…) Stosunki między małżonkami oraz rodzicami i dziećmi, jak również stosunki między krewnymi są określone prawem, obyczajem, religią, tradycyjnymi wzorami wzajemnych oddziaływań, zaangażowaniem uczuciowym członków.” (Jan Szczepański)

I jeśli nawet te stosunki są zachowane – to i tak rodzina współczesna różni się od tej dawnej. Skoro zmieniają się prawa i obyczaje – zmieniają się też wzorce. Dla kolejnych pokoleń to, co było normą dla ich pradziadków – będzie czymś mało ważnym, przestarzałym. Młodzi ludzie będą chcieli budować własne rodziny oparte na obecnie istniejących lub powstających ideach.

Pewne jest to, że przemiany to to ciągły proces, w którym nie istnieje punkt zwrotny, o którym można by powiedzieć: „właśnie w tej chwili wszystko się zaczęło”. Są to niewątpliwie momenty różnych przewrotów i rewolucji na świecie, ale też wewnętrzne, rodzinne, międzyludzkie płaszczyzny.

Zmiany zachodzą w samej strukturze rodziny, jak i w relacjach wewnętrznych. Na czym polegają? Omawianie ich zacznę od niewątpliwie najbardziej charakterystycznej i widocznej przemiany – chyba też najlepiej przyjętą przez ogromną większość społeczeństwa, jak zmiana tradycyjnego podziału ról małżonków i stosunku do dzieci. Jest wiele małżonków, którzy chcą zachowywać tradycyjną strukturę i funkcje rodziny, mają dobre wzorce wyniesione ze swoich domów, kierują się względami religijnymi lub odpowiada im taki wizerunek rodziny. Niemniej nie chcą popełniać błędów starszych pokoleń, chcą żyć nowocześnie i dokonywać zmian.

Role w rodzinie

O rolach w rodzinie nie można już powiedzieć, że są typowo męskie czy typowo kobiece. Władza mężczyzny uległa ograniczeniu, a wzrosła rola kobiety. To już nie ojciec jest głównym wychowawcą dzieci, nie ojciec jest jedynym żywicielem rodziny, czyli osobą pracującą. Nikogo już nie dziwi kobieta, która codziennie idzie do pracy zarobkowej, zarabia czasami więcej od mężczyzny, podobnie jak nikogo nie dziwi ojciec zajmujący się domem, dziećmi i gotujący obiady. Kobieta przestała być zależna od męża, wzrosła jej pozycja społeczna i samodzielność,  chociaż ciągle to ona głównie spędza czas na opiece nad dziećmi, czy pracach w gospodarstwie domowym, łącząc te zajęcia z pracą. To, co zyskało na znaczeniu – to partnerstwo małżonków, wolność osobista, możliwość rozwoju każdego z osobna. Nawet jeśli dana rodzina ma mocne korzenie w tradycji i stara się zachować typowy model rodziny – to mężczyzna nie jest już w niej wyłącznym zarządzającym finansami, czasem i rozwojem żony i dzieci. Podobnie kobieta nie jest już wyłącznie matką i gospodynią, ale też ma możliwość realizowania swoich celów życiowych niezależnie od partnera.

Podejście do dzieci

Kolejną cechą charakterystyczną dla współczesnej rodziny jest wzrost pozycji dziecka. Już nie obowiązuje hasło: „ryby i dzieci głosu nie mają”. I słusznie, bo wiele dzieci mniej przebojowych, cichych i nieśmiałych nie było w stanie przy takim podejściu rozwijać zdolności i realizować swoich planów. Często nawet nie mogły mieć własnych planów, tylko musiały zaspokajać ambicje rodziców. Jeszcze nie tak dawno temu od dzieci wymagano bezwzględnego posłuszeństwa, które nazywaną grzecznością, dzieciom często nie okazywano uczuć, traktując je z dystansem.

Współcześnie istnieje tendencja do traktowania dziecka jak partnera, który ma prawo do własnego zdania, do wyrażanie tego zdania, a dorośli powinni się z nim liczyć. Kładzie się nacisk na niezależność i większą swobodę dzieci i młodzieży, nierzadko dziecko jest w centrum zainteresowania – rodzina nastawiona jest na jego rozwój, jednocześnie wspomagając i popierając jego wybory i cele. Uwzględnia się charakter, osobowość, potrzeby dziecka. Pozwala na wyrażanie przez niego emocji pozytywnych jak  i negatywnych. Nie wymusza się na dzieciach czy młodzieży przejmowania wzorców rodziców, mogą mieć swój światopogląd i realizować go w życiu.

Bardzo pozytywną zmianą jest zaprzestanie kar cielesnych, które miały wyegzekwować posłuszeństwo, jednakże często przynosiły efekty odwrotne.

Rozwody

Obserwujemy znaczny wzrost liczby rozwodów w porównaniu do okresów poprzednich oraz wzrost społecznej akceptacji rozwodów. Z jednej strony, paradoksalnie, można dostrzec w tym pozytywne strony. Głównie dlatego, że kobieta może uciec od męża tyrana, alkoholika i sprawcy przemocy (oczywiście dotyczy to też mężczyzn). Kiedyś najczęściej kobieta cierpiała w milczeniu, w domach dochodziło do tragedii, ale nie było innego wyjścia, jak trwać w tym. Ofiary decydując się na rozwód – były jeszcze dodatkowo napiętnowane przez społeczeństwo. Obecnie już ta postawa zmieniła się. 

Oczywiście rozwód sam w sobie nie jest czymś pozytywnym, zwłaszcza, gdy dochodzi do niego bez porozumienia stron, w konflikcie, a konsekwencje ponoszą dzieci.  Powody rozwodów mogą być bardzo różne, prócz przemocy, nadużywania alkoholu może to być także bieda, bezdomność, emigracja zarobkowa i długa nieobecność jednego z małżonków, praca na wielu etatach i oddalanie się emocjonalne od rodziny. Zmiana polega też na tym, że rozwód w świadomości społeczeństwa stał się łatwym wyjściem z różnych sytuacji, których nawet nie próbuje się rozwiązywać, a małżeństwo przestaje być nierozerwalnym związkiem. 

Związki alternatywne

Czy instytucja rodziny zanika, czy być może należałoby na nową ją zdefiniować, w oparciu o pojawiające się nowe formy wspólnego życia? Ludzie chcą być razem, chcą tworzyć rodziny, ale nie zawsze w tym rozumieniu formalnego zawarcia związku. Zwłaszcza, że formy alternatywne są nie dość, że coraz powszechniejsze i raczej kierunek ten będzie się rozwijał, to też spotykają się z większym zrozumieniem, tolerancją czy poparciem społeczeństwa. Często jest to też zależne od przyczyny bycia w takim, a nie innym rodzaju związku.

„Nowy porządek sentymentalny wziął się z trzech procesów separacji. Najpierw seks odseparował się od małżeństwa, potem od małżeństwa odłączyło się rodzenie dzieci, a na końcu małżeństwo odkleiło się od rodziny. Żeby uprawiać seks, nie trzeba brać ślubu. Kiedy weźmie się ślub, to niekoniecznie po to, by mieć dzieci. Małżeństwo zaś niekoniecznie jest dziś wstępem do zbudowania rodziny.”(Tomasz Szlendak, Socjologia rodziny. Ewolucja, historia, zróżnicowanie, Warszawa 2010)

Kohabitacja

Polega na życiu dwojga ludzi, którzy prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, mają pożycie seksualne, nierzadko wychowują dzieci, nie mają jednak ślubu i nie są małżeństwem. Tego typu związki często są uwarunkowane przyczynami ekonomicznymi, np. samotna matka otrzyma pomoc, której nie miałaby jako mężatka. Taki stan rzeczy nierzadko nawet rozumieją i tolerują osoby o radykalnych poglądach na małżeństwo. Osoby decydujące się na tego typu związek cenią sobie bycie w nim – nie na zasadzie umowy, aktu prawnego, sakramentu, czyli pewnego rodzaju zobowiązania, którego często się obawiają – tylko dobrowolnie i z możliwością ewentualnego rozstania bez konsekwencji. Czasami na taki związek decydują się osoby młode, które nie wykluczają małżeństwa w przyszłości (ze sobą lub z innym partnerem), ale na razie nie czują się do tego odpowiednio przygotowani, dojrzali, zabezpieczeni finansowo, a chcą jednak spróbować być razem i decydują się na wspólne zamieszkanie. Osoby rozwiedzione, nauczone nieraz przykrym doświadczeniem, osoby owdowiałe, starsze – też niekiedy wolą nie wchodzić od razu (lub wcale) w nowe małżeństwo, ale nie chcą być samotni,  czują potrzebę bycia w związku.

Ciekawostką, ale też dowodem na zachodzące zmiany światopoglądowe jest to, że tego typu związki w dawniejszych czasach charakterystyczne były dla osób z nizin społecznych, ale też  dla sfery artystycznej, ceniącej wolność.

Kohabitacja jest rozwinięciem konkubinatu, który jednak ciągle kojarzy się pejoratywnie.

To, że mimo wszystko ludzie uznają wartość rodziny i chcą, aby ich związek był w jakiś sposób sformalizowany – dowodzi istnienie tzw. ślubów humanistycznych.

Rodzina mała

Obserwujemy zanik rodzin wielopokoleniowych, mieszkających razem. Młodzi uciekają od rodziców, chcą być niezależni. Małe mieszkania nie pozwalają na komfortowe zamieszkiwanie razem wielu osób. Praca obojga małżonków ogranicza opiekę nad zniedołężniałymi seniorami rodu. Z kolei dziadkowie też nie zawsze mają chęć na zajmowanie się wnukami. Mogą być ciągle czynni zawodowo i rozwijać własne pasje. Najczęściej spotykane są rodziny dwupokoleniowe z jednym, dwojgiem, najwyżej trojgiem dzieci. Wynika to z uwarunkowań ekonomicznych, łatwego dostępu do antykoncepcji, świadomością, że dziecko nie jest już zabezpieczeniem rodziców na starość, rozwojem i realizowaniem własnych celów rodziców oraz chęcią zapewnienia dziecku wszystkiego, co najlepsze i niemożliwości osiągnięcia tego przy większej liczbie dzieci.

Monoparentność

Występuje wtedy, gdy tylko jeden rodzic – ojciec lub matka - mieszka z dzieckiem/dziećmi. Najczęściej dotyczy to kobiet.  Jest to częste obecnie zjawisko, gdyż po pierwsze kobieta z dzieckiem nie ma już łatki „złego prowadzenia się”, po drugie – zmieniły się warunki ekonomiczne. Samotna kobieta wychowująca dzieci może liczyć na różnoraką pomoc, jest w stanie samodzielnie się utrzymać. Samotne kobiety z dziećmi (bo jednak w większym stopniu dotyczy to kobiet) to nie tylko osoby po rozwodach, owdowiałe czy te, które zaszły w ciążę nieplanowaną.  Niejednokrotnie samodzielnie wybierają taki styl życia, ponieważ chcą się realizować w macierzyństwie, a nie widzą się w roli żony czy partnerki.

Bezdzietność z wyboru

Dla starszego pokolenia jest czymś oczywistym, że skoro młodzi ludzie biorą ślub i zakładają rodzinę, to następnym krokiem jest pojawienie się dziecka. Młodzi ludzie już tak nie uważają. Bezdzietność staje się pewnym stylem życia, posiadanie dzieci – wyborem, a nie następstwem małżeństwa. Można doszukiwać się różnorakich przyczyn – od traum w dzieciństwie, poprzez chęć zajęcia się przede wszystkim sobą, niechęć do dzieci, lęk przed ciążą i porodem lub pogląd, że świat nie jest dobrym miejscem dla dzieci, podejście ekologiczne – że na świecie i tak panuje przeludnienie. Z pewnością rozwój nauk medycznych, łatwo dostępna i tania antykoncepcja, ułatwiają postanowienia nieposiadania dzieci. Jeśli małżonkowie są co do tego zgodni – to ich związek jak najbardziej może być udany i szczęśliwy. Pytanie, czy można wtedy mówić o rodzinie?

Wczesne lub późne rodzicielstwo

Młode i bardzo młode dziewczęta, które zajdą w ciążę nie są już napiętnowane czy wyśmiewane. Mogą normalnie uczęszczać do szkoły i brać aktywny udział w różnych zajęciach. Nastoletnie macierzyństwo jest stosunkowo częste, związane najczęściej z obniżeniem wieku inicjacji seksualnej, ale też ciągle niedostatecznej wiedzy młodych ludzi na temat antykoncepcji. Podobnie nie dziwi fakt, że kobieta zachodzi w ciążę w późniejszym wieku, jeśli za tą umowną granicę przyjąć ok. 40 rok życia. Kobieta kształci się i pracuje, pnie po szczeblach kariery, rozwija, podróżuje, ma też dostęp do nowoczesnej antykoncepcji. O macierzyństwie woli pomyśleć wtedy, kiedy ma już ustabilizowaną pozycję społeczno – ekonomiczną. Są też mężczyźni, którzy czują się na tyle dojrzali, że w bardzo młodym wieku chcą mieć dzieci i założyć rodzinę bądź żyć w kohabitacji z partnerką. Są i tacy, którzy wolą przełożyć małżeństwo i ojcostwo na czas, kiedy osiągną pewien status materialny.

Związki homoseksualne

Ten temat budzi największe kontrowersje, bo gdy jeszcze można zrozumieć różne formy wspólnego życia kobiety i mężczyzny, to związek jednopłciowy lub osób o rożnych orientacjach jest już uważany za coś przeciwnego naturze. Takie związki również istniały od zawsze, ale dopiero od niedawna osoby zainteresowane żądają możliwości legalizacji ich związków. Chcą tworzyć rodziny, a nie być tylko „parą”. W wielu krajach Europy małżeństwa osób tej samej płci zostały zalegalizowane lub jest to obecnie rozważane. Istnieją też rejestrowane związki partnerskie, bardziej ograniczone od małżeństwa oraz konkubinaty, które w tym wypadku też są formą legalizacji takich związków. Partnerzy zyskują większą lub mniejszą część przywilejów małżonków – jak np. możliwość dziedziczenia po sobie. 

Jeszcze większy rozdźwięk miedzy różnymi grupami społecznymi powoduje kwestia adopcji dzieci przez związki homoseksualne. Gdy jest to niejako zrozumiałe w związku dwóch kobiet, które w sposób naturalny mogą zajść w ciążę, o tyle jest bardziej napiętnowane w związkach mężczyzn. Niemniej są państwa, gdzie jest to już dopuszczalne.

Instytucje zastępcze

W wielu dziedzinach życia tym, co do tej pory było domeną rodziny – zajmują się odpowiednie instytucje. Żłobki i przedszkola istnieją już od dawna, ale dzieci osierocone nie trafiają już do sierocińców, zakładów czy domów dziecka, ale do rodzin zastępczych, wiosek dziecięcych, czyli miejsc, które w jakimś stopniu mają stanowić namiastkę rodziny.  Powstają nowoczesne domy opieki dla ludzi chorych czy starych, gdzie nie tylko mają zapewnioną podstawową opiekę, ale też ich życie wzorowane jest na normalnym życiu w domu, w rodzinie. Istnieje opieka wytchnieniowa. Powraca zawód niani, opiekunki. Wszystko to odciąża rodzinę od obowiązku opieki zarówno nad najmłodszymi, jak i najstarszymi członkami rodzin, a także chorymi, wymagającymi opieki całodobowej. 

Osoby w trudnej sytuacji też nie są już skazane same na siebie – młode matki mogą znaleźć schronienie w Domach Samotnej Matki, a pokrzywdzone – w np. Centrum Kryzysowym dla Kobiet. Tam uczą się tego, co w innych warunkach wyniosłyby z domów rodzinnych, wspierane przez najbliższych. Gdy tego wsparcia brakuje – instytucje państwowe lub pozarządowe przejmują niektóre funkcje rodziny.

Życie samotne, singielstwo

Jest to także alternatywa dla rodziny, ponieważ człowiek nie mający żony, męża, partnera – nie jest już „starą panną” czy „starym kawalerem”.  Ludzie ci wybierają taki model życia świadomie i dobrowolnie, czasami już po zakończonym związku, a czasami w ogóle nie widząc się w roli partnera. Zajmują się sobą, są samowystarczalni, rozwijają swoje pasje i zainteresowania. Nie są samotnikami, mogą mieć też partnerów seksualnych, ale nie dążą do bycia w związku. Nie jest już żadną ujmą wyjść samemu do kina, teatru czy wyjechać na wczasy.

Drugą grupą są ludzie, którzy są samotni czasowo, bądź z różnych przyczyn nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera, ale chcą i szukają. 

Dość nowym zjawiskiem są oddzielnie mieszkający małżonkowie, którzy mają odrębne mieszkania i widują się w miarę potrzeb i możliwości. 

Rodzina migracyjna

Obecnie normą są wyjazdy zagraniczne w celu zarobkowym. Czasami firma, w której pracuje jeden z małżonków ma filię za granicą. Osoba ta wyjeżdża na dłuższy czas, a w domu pozostaje samotnie drugi małżonek, często z dzieckiem/dziećmi. Istnieją też migracje obojga rodziców lub migracje naprzemienne. Destabilizuje to rodzinę, zaburza poczucie bezpieczeństwa – zwłaszcza dzieci, które nie zawsze rozumieją przyczyn rozstania z bliską osobą. Powstało nawet określenie „eurosieroctwa”. Na szczęście w tych przypadkach jest to rozłąka czasowa, przy zachowaniu kontaktów głównie przez komunikatory internetowe. To też jest pewien znak czasów, że mimo rozłąki i nieraz dużej odległości – można spotykać się „na żywo”, uczestniczyć w swoim codziennym życiu i zachowywać w ten sposób więzi rodzinne.

Dysfunkcyjność w rodzinie

Wzrost dysfunkcyjności, patologii w rodzinach, niewydolności wychowawczej – to jedne z najbardziej negatywnych zmian, jakie możemy obserwować. W patologicznych rodzinach dzieci są źródłem utrzymania dla matki bądź obojga rodziców (500+ i inne formy pomocy). Częste rozwody mają destrukcyjny wpływ na małoletnich. Większa swoboda seksualna prowadzi do pedofilii. W niektórych rodzinach można zaobserwować bardzo oziębły stosunek do dzieci, którym telewizor, komputer czy smartfon zastępują bliskie kontakty z rodzicami. Coraz częstsze jest uzależnienie od tego typu urządzeń. Jest mniejsza kontrola nad dorastającymi dziećmi i młodzieżą, dla których autorytetami są twórcy internetowi, których nieraz ślepo naśladują. 


Opisałam tylko pewne sygnały wskazujące na zachodzące przemiany we współczesnych rodzinach. Tych zmian jest o wiele więcej i z pewnością rodzina, którą znamy, będzie ewoluować. W jaką stronę? Czy przyniesie to korzyści? Na te pytania odpowiedzą przyszłe pokolenia. Podobnie jak i to, co jest lepsze dla dzieci: wychowanie w tradycyjnej, monogamicznej rodzinie, w której panują zasady oparte na trwałych wartościach, czy też w rodzinach, w które bazują na nowoczesnych ideach. Świat się zmienia i nie można temu zapobiec, być może obecnie zmienia się szybciej, stąd trudność w dostosowywaniu się starszych pokoleń. Uważam, że nie trzeba wszystkiego rozumieć. Nie trzeba ze wszystkim się zgadzać. Ale trzeba przyjąć, że zmiany są i będą, że idą w takim, a nie innym kierunku. Że każda rodzina – ta bardziej tradycyjna czy ta bardziej nowoczesna – ma swój indywidualny styl życia, a jeśli najważniejsza jest panująca w niej zgoda, miłość i dbanie o dobro drugiego człowieka. Wtedy z pewnością nie trzeba się martwić o jej przyszłość.



Bibliografia:


    1. Szlendak T., Socjologia rodziny. Ewolucja, historia, zróżnicowanie, Warszawa 2010

    2.  Szczepański J., Elementarne pojęcia socjologii, Warszawa 1987

    3. Szacka B., Wprowadzenie do socjologii, Warszawa 2003

    4. Tyszka Z., Socjologia rodziny, Warszawa 1974

    5. Tyszka Z., Rodzina we współczesnym świecie Poznań 2003

Komentarze