Zdrowie z pól, łąk i lasów - brzoza

Dzisiaj święto Bożego Ciała. Przez miasta przeszły procesje, zatrzymując się przy każdym z czterech ołtarzy przystrojonych drzewkami brzozy. Wierni odłamywali gałązki: jedni malutkie, inni - całe wielkie gałęzie. Zawsze jest przy tym trochę zamieszania. Bo ludzie jak to ludzie - nie patrzą: trzeba zdobyć, zapolować i zanieść do domu. Po co ta brzoza? Brzozy w naszej kulturze mają od dawna symboliczne znaczenie. Wierzono, że brzozowe gałązki mają moc uzdrawiania, co w pewnym sensie jest prawdą, bo brzoza działa leczniczo. Miały też ochraniać domostwa przed burzą, gradem, złymi duchami, zapewniać urodzaj. Takie gałązki wkładano za wiszące na ścianach obrazy o treści religijnej ale też przystrajano stajnie i obory. Potem palono razem z palmami z Niedzieli Palmowej. Gałązki wtykano w ziemię na polach, aby dobrze obrodziła. W czerwcu aktywne były czarownice i to właśnie przed ich czarami brzoza miała chronić. Ale też te czarownice latały na brzozowych miotłach! Kiedyś istniała tradycja pośw

Oszukany piernik na ostatnią chwilę

ciasto piernikowe

Dzisiaj sylwester - inny niż poprzednie. Ale ciacho może być, czemu nie! Dlatego polecam taki bardzo szybki i trochę oszukany piernik. Robi się go w godzinę.  Jest to po prostu ciemne ciasto, które pachnie  i smakuje piernikiem, ale goście się nie połapią że to jednak nie prawdziwy piernik! A nawet jeśli - jest smaczny. 

Co potrzeba:

  • mąka (2 szklanki)
  • cukier (od 0,5 do 1 szklanki wg upodobań cukrowych)
  • soda lub proszek do pieczenie (2 łyżeczki)
  • olej (niecała szklanka)
  • mleko (szklanka)
  • 3 jajka
  • przyprawa do piernika (jakieś 3 łyżeczki)
  • kakao (dobre 3 łyżki)
  • powidła śliwkowe lub jakikolwiek dżem
  • polewa na wierzch, ozdoby, orzechy, owoce - co kto lubi
Do miski wsypuję mąkę, cukier, kakao, sodę, przyprawę do pierników (opakowanie wystarcza mi na dwa ciasta) - czyli to, co suche, ale to nie znaczy, że koniecznie trzeba w tej kolejności. To nie ma znaczenia. Przyprawę do piernika można zrobić samodzielnie - z cukru waniliowego, cynamonu, goździków, chyba imbiru? Pewnie znacie lepsze przepisy, ja idę na łatwiznę i kupuję.


Teraz dodaję "mokre", czyli mleko, olej i jajka, a na końcu powidła - akurat miałam śliwkowe własnej roboty! Dlaczego akurat śliwki? Bo one mają "to coś", co do piernika bardzo pasuje, ale może być inny, zwykły dżem. Jeśli jest słodki, to wiadomo, że dajemy wcześniej mniej cukru. I zapomniałam - ja daję cały słoiczek. A co będę żałować!


Przelewam na blaszkę (akurat mam taką 25x30) wyłożoną papierem do pieczenia i piekę w temp. 180 stopni ok. godziny, ale już 10 minut wcześniej robię tzw. "test suchego patyczka". Jeśli jest ok. wyłączam piekarnik i idę sobie na spacer. Do wieczora będzie idealny!

Na ostatnim zdjęciu widać mój ostatni zakup: miskę do miksowania! Że wcześniej na to nie wpadłam - nie miałabym ścian w cieście! Sprawdza się doskonale do ciast, ale jeśli chodzi o ubijanie śmietany - to, niestety, i tak cała byłam w tej śmietanie! Ale nie szkodzi, pewnie bez miski byłabym jeszcze bardziej ochlapana.

Gdy nasze ciasto ostygnie - wyjmujemy i ozdabiamy: polewą, orzechami, posypkami - wg uznania. A że ja tym razem nie miałam nic - to po prostu posypałam cukrem pudrem.

Komentarze