Naturalnie w przeziębienie i grypę

Dzisiaj chce przestawić wspaniałą, magiczną miksturę na wszelkiego rodzaju przeziębienia, zapalenie oskrzeli, grypę. Magiczna - nie ze względu na zastosowane czary-mary. Nie ma w niej nic nadprzyrodzonego - sama natura. Magiczna dlatego, że taka skuteczna, aż się nie chce wierzyć. Potrafi mnie postawić na nogi w jeden dzień.

Ale jak to kawa z żołędzi?

żołędzie w parku na trawie

Dzieci moich znajomych zachwycają się wyrobami czekoladopodobnymi. Trudno mi to zrozumieć, bo dla mnie to jeden z najgorszych smaków i najgorszych wspomnień. Bieda, stan wojenny, kartki... Ale im to smakuje. Dla nich to coś nowego.

Kawa z żołędzi może też źle się kojarzyć osobom, które przeżyły wojnę i biedę - bo to wtedy napój ten zastępował prawdziwą kawę. A jednak jest to trochę inna sytuacja. Bo tzw. żołędziówkę robi się nie tylko, podrobić kawę, ale też ze względu na wartości, które posiada.

Wyjaśnijmy jedno - to nie jest kawa, to jest napój uzyskiwany z żołędzi, który jednak wyglądem i smakiem bardzo kawę przypomina.

Znana jest od wieków - kiedyś dodawano ją do prawdziwej kawy, która była bardzo droga, zastępowała kawę, pił ją sam Fryderyk Chopin, a jak już wspomniałam, w czasach wojny też dawała chwilę przyjemności.

Zalety żołędziowej kawy:

  • mogą ją pić osoby, które nie mogą spożywać kofeiny, z chorobami układu krążenia, z nadciśnieniem
  • mogą ją pić kobiety w ciąży,
  • mogą ją pić osoby na diecie odchudzające, bo daje uczucie sytości i mniej się "podjada"
  • zawiera kwas foliowy
  • zawiera węglowodany, białko i kwasy tłuszczowe nienasycone
  • zawiera wiele składników mineralnych: żelazo, wapń, potas, magnez, fosfor, mangan, miedź.
  • ma dużo witamin z grupy B - pozytywnie wpływa więc na osoby w podeszłym wieku oraz uczące się
  • działa pozytywnie na układ pokarmowy
  • nie wypłukuje magnezu, ale go dostarcza
  • jest bezglutenowa

Jak zrobić kawę z żołędzi

Krok pierwszy - zbieramy żołędzie. 

żołędzie w niebieskiej misce

I wszystko jasne

Krok drugi - obieranie z łupin

żołędzie obrane z łupin
Żołędzie obrane z łupin

Ja je jeszcze przedtem opłukałam, a potem łupałam tak jak orzechy: dziadkiem do orzechów, a następnie podważałam skorupkę nożykiem i środek już łatwo wychodził.

Krok trzeci - pozbywanie się goryczy

Tutaj mamy kilka sposobów. Pierwszy mówi o zastosowaniu ługu - nie wiem, nie znam się, nie mam możliwości, więc nie napiszę. Odsyłam do bloga: https://herbiness.com/2013/10/13/kawa-zoledziowa/

Drugi - to kilkukrotne zagotowanie i odlanie wody. Tak właśnie robię. Najpierw rozdrabniam żołędzie, ale nie za mocno, rok temu nie rozdrabniałam - i też było dobrze. Potem zalewam wodą i doprowadzam do wrzenia. Jak już zaczynają się gotować - wyłączam gaz i chwilę czekam. Odlewam wodę, dolewam  świeżej i znów stawiam na gazie, aż się zagotują. Ile razy? To tez zależy od rodzaju żołędzi. W zeszłym roku robiłam to 5 - 6 razy, natomiast w tym wystarczyło 3 razy, ale zebrałam inny rodzaj żołędzi, które nie były bardzo gorzkie. Woda za każdym razem robi się coraz jaśniejsza. Za pierwszym razem wygląda trochę jak błoto. 

Trzeci sposób - to moczenie w wodzie przez 24 godziny, a nawet dłużej. Też nie próbowałam.

Krok czwarty i piąty - suszenie i mielenie.

rozdrobnione i wysuszone na blasze żołędzie
Wysuszone na blasze rozdrobnione żołędzie

Mój sposób to rozłożenie żołędzi na blasze i do piekarnika. Pilnować tylko, aby się nie upiekły, tylko wyschły. Zmielić można je przed albo po suszeniu. Ja robię po w młynku do kawy.

I tym sposobem otrzymaliśmy mąkę żołędziowa! Ale co z kawą?

mąka żołędziowa
Mąka żołędziowa. Ma dość jasny kolor.

Krok szósty - prażenie

Otrzymany proszek, czyli mąkę żołędziową prażymy na patelni. Jak długo? Każdy musi sam sprawdzić. W zeszłym roku robiłam to krócej i kawa miała taki roślinny posmak. Teraz dłużej - i kawa ma smak... kawowy. W każdym razie proszek ma zmienić kolor na ciemnobrązowy, ale się nie spalić. Można tez nie mielić, tylko zostawić taką rozdrobnioną, też będzie dobrze. Zmielić można też po uprażeniu.

uprażona mąka żołędziowa
Uprażona mąka żołędziowa - czyli kawa "żołędziówka"

Efekt:

Dla mnie smak bardzo przypomina prawdziwą kawę, zapach także, zwłaszcza, kiedy otwieram słoik uderza mnie piękny kawowy zapach. Kawy przecież też są różne i różnie pachną i smakują. Myślę, że gdybym poczęstowała kogoś nieświadomego tym napojem - nie odróżniłby. Bo ten z zeszłego roku jednak ma inny smak i z kawą nie da się go pomylić. Dla lepszego efektu trzeba nasypać tego proszku więcej niż prawdziwej kawy. No właśnie - jeśli chodzi o przygotowanie, to też spotkałam się z dwoma sposobami. Ja po prostu sypię do kubka i zalewam wodą. Można też zagotować i odstawić na kilka minut.

Kawę i napoje "kawopodobne" najczęściej piję bez dodatków, ale jak ktoś woli z mlekiem, ze śmietanką, z cukrem, z przyprawami (polecam kardamon) - to nic nie stoi na przeszkodzie, aby dodać je do własnej żołędziówki.

Wspomniałam o mące żołędziowej. Możemy ją wykorzystać jako dodatek do mąki, z której pieczemy chleb lub ciasto. Oczywiście, że można użyć jej samej, tylko jako produkt bezglutenowy nie klei się tak dobrze. W ogóle można ją wykorzystywać jak zwykłą mąkę - np. do zagęszczania sosów.

Jeśli ktoś chciałby spróbować, ale nie chce się bawić w samodzielne przygotowywanie - to zarówno mąkę, jak i kawę żołędziową można kupić już gotowe!

Ciekawa jestem: kto robił, kto pił i jakie wrażenia?

Komentarze