Ale jak to kawa z żołędzi?

Dzieci moich znajomych zachwycają się wyrobami czekoladopodobnymi. Trudno mi to zrozumieć, bo dla mnie to jeden z najgorszych smaków i najgorszych wspomnień. Bieda, stan wojenny, kartki... Ale im to smakuje. Dla nich to coś nowego.Kawa z żołędzi może też źle się kojarzyć osobom, które przeżyły wojnę i biedę - bo to wtedy napój ten zastępował prawdziwą kawę. A jednak jest to trochę inna sytuacja. Bo tzw. żołędziówkę robi się nie tylko, podrobić kawę, ale też ze względu na wartości, które posiada.

Ziołowe początki: Jak suszyć i przechowywać zioła


Mamy już zebrane zioła i co zrobić, aby się nie zmarnowały? Pierwsza myśl - wysuszyć. Ale jak? A na to są jakieś metody - może ktoś zapytać? Nie wystarczy zostawić na słońcu, gdy jest ładna pogoda, a może lepiej wrzucić do piekarnika, będzie szybciej... Tak, są na to metody.


Dlaczego prawidłowe suszenie ziół ma znaczenie?


Dzięki temu roślina zachowuje swoje właściwości, a przecież na tym nam zależy najbardziej. Prawidłowo wysuszone zioła powinny wyglądać tak samo - tylko być suche :D Tzn. powinny zachować kolor, a po dotknięciu kruszyć się (liście) lub łamać (korzenie).

Suszenie - to odparowanie wody z roślin, dzięki czemu nie gniją ani nie ulegają fermentacji i przez długi czas zachowują swoje dobroczynne właściwości.

Suszymy jak najszybciej po przyniesieniu do domu, nie ma na co czekać, jeśli nie chcemy stracić wartościowych składników.

Czy myć rośliny przed suszeniem?

Jak już wiemy, zioła powinno zbierać się tam, gdzie jest czysto, więc nie trzeba ich myć. Wystarczy lekko otrzepać lub rozłożyć na najlepiej białym podłożu i poczekać aż wyjdą nieproszeni goście, czyli wszelkie żyjątka. I oczywiście trzeba przebrać - usunąć gorzej wyglądające części, przypadkiem zerwana trawę itp.
Ale jeśli przynieśliśmy rośliny zabrudzone - to trzeba je opłukać i w miarę możliwości osuszyć np. papierowymi ręcznikami. Ale to ostateczność. Bo jeśli mamy coś suszyć - to na pewno musimy unikać wszelkiej wilgoci. Umyć trzeba jedynie korzenie i kłącza, bo są zanieczyszczone ziemią, w której rosną.

Dlatego właśnie kuchnia nie jest wcale dobrym pomieszczeniem do suszenia. Unosi się w niej para, a dodatkowo mieszają się różne zapachy, które są wchłaniane przez nasze ziółka, a one mają pachnieć i smakować tylko sobą!

Najlepiej więc zioła suszyć w przewiewnym pomieszczeniu, wolnym od zapachów. Nigdy nie na słońcu - rośliny tracą wtedy swoje właściwości.
Jeśli już zupełnie nie mamy jak i gdzie - to pomocna jest suszarka - taka do grzybów i zwykły piekarnik. W piekarniku pamiętamy o zostawionych otwartych drzwiczkach oraz o tym, aby temperatura nie była za wysoka, bo przecież nie chcemy naszych ziół upiec! Suszymy zawsze jeden gatunek roślin, aby ich zapachy nie wymieszały się ze sobą.



Całe rośliny można powiesić w pęczkach, a pod nimi rozłożyć papier, gdyż będą się osypywać.  Pęczki nie mogą być za grube - po kilka roślin w jednym. Drobniejsze części roślin, czyli liście, kwiaty - rozkładamy na czymś, co przepuszcza powietrze: mata, ściereczka z naturalnego włókna.

Najlepsze są ramy, z naciągnięta siatką, gazą - łatwo taką zrobić samemu
Nie suszymy razem różnych rodzajów ziół.
Owoce możemy suszyć sztucznie - w piekarniku lub suszarce, bo suszą się długo. Podobnie korzenie.

Jeśli już mamy ususzone zioła - to co dalej? Trzeba je jakoś przechować, aby nie straciły smaku, zapachu ani swoich właściwości. Czyli jak?


Ja trzymam w słoikach. Najlepsze byłyby słoiki z ciemnego szkła, ale nie mam takich. Oczywiście są zakręcone. I podpisane - na etykiecie jest nazwa oraz data zbioru, bo "data ważności" ziół to ok. 1 rok. Potem trzeba je zbierać od nowa!

Woreczki z przewiewnego, naturalnego materiału (np. lnu) nie nadają się do przechowywania ziół aromatycznych, bo zapach się ulotni, ale  śmiało można w nich przechowywać nasiona, korę, korzenie.

Cieszy mnie, że można już swobodnie wychodzić do lasów, na łąki - bo przecież czeka tam na nas tyle dobra! A sezon trwa!