Zima - szkoda przespać!

Zauważyliście, że po zimie często jesteśmy zmęczeni? A potem przychodzi przedwiośnie i to słynne przesilenie wiosenne i nasza witalność często spada do zera... NIE TAKA STRASZNA WIOSNA  - PRZESILENIE WIOSENNE Zimą nie chce się chodzić na spacery - zwłaszcza, gdy nie jest to prawdziwa zima ze śniegiem i mrozem, tylko jest wilgotno i chlapa.  Nie mamy teraz dostępu do siłowni, ale ćwiczenia na dworze są także skuteczne! Dużo osób boi się wychodzić z domu, potrafią z niego nie wychodzić już długie miesiące. Inni przemykają się do pracy i z powrotem. Ale to nie tak. Są miejsca, gdzie przecież nie spotkamy tłumów ludzi i możemy się tam wybrać.  Ruch na świeżym powietrzu - to także poprawa kondycji psychicznej, nastroju, wzrost energii. Nawet myśleć zaczyna się inaczej - pozytywnie patrzy się na świat. Poprawia się też pamięć.  Łatwo to wytłumaczy - tak działają endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia. Zimowa aktywność to nie tylko narty, łyżwy i morsowanie. To także lepienie bałwana, rzucan

Co z tą strefą komfortu?


Jeśli jakiś temat mnie zainteresuje, staram się wyczytać o tym jak najwięcej, szukam różnych punktów widzenia. Tak też działo się tym razem. I wszystko sprowadza się do jednego wniosku: „Strefa komfortu to zuo! Nie pozwala się rozwijać! Stagnacja! Trzeba z niej uciekać!“

Komfort - to to do czego każdy dąży. Każdy człowiek chce pewien komfort osiągnąć. Chce, żeby było mu dobrze. A co - ma chcieć, żeby mu było źle? Niewygodnie?

Komfort wg Słownika Języka Polskiego:
1. «ogół warunków zewnętrznych zapewniających człowiekowi wygodę, odznaczających się dostatkiem i elegancją»
2. «stan zaspokojenia potrzeb fizycznych i psychicznych oraz braku kłopotów»


Czy osobom związanym z zawodami medycznymi i pewnie nie tylko, ta druga definicja nie przypomina definicji zdrowia? Dla przypomnienia: „Zdrowie jest stanem pełnego, dobrego samopoczucia/dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego." Tak, bo zdrowie to też komfort. I teraz nagle słyszę naokoło: Głoduj! Zachoruj! Zostań bezdomna! Nie? Nikt tak nie mówi? Ale „Wyjdź ze swojej strefy komfortu“ już tak, a dla mnie to dokładnie to samo!

Sprzeciwiam się takim stwierdzeniom:


W strefie komfortu wszystko jest pewne, przewidywalne.Czy na pewno? Wszyscy są tacy pewni co będzie jutro?

Wyjście ze strefy komfortu to robienie nowych rzeczy.Hmmm.... robienie nowych rzeczy sprawia mi przyjemność, nawet jeśli sprawia mi trudność.

Ale wtedy człowiek narażony jest na popełnianie błędów. No i co z tego? Popełnienie błędu nie jest na pewno komfortem, ale czy jest aż tak ważne, aby burzyło mój świat? Błędy będę popełniać zawsze i wszędzie.

Po przekroczeniu strefy komfortu pojawia się lęk. Nie boję się czegoś, czego nie znam. Zawsze mogę się wycofać, jeśli coś będzie ponad moje siły. Bo to właśnie, że nie podołam czemuś, będzie wyjściem z mojej strefy komfortu.

Jestem introwertykiem i boję się wystąpień publicznych, a jak wyjdę ze swojej strefy komfortu - to nie będę się bać.Skoro teraz ci z tym źle, to znaczy, że ta dziedzina wcale nie jest dla ciebie komfortem. Będzie wtedy, gdy zaczniesz walczyć ze swoją nieśmiałością, bo będziesz robić co, na czym ci zależy! I da ci to satysfakcję!

I tak dalej i tak dalej,

Powiecie, że to z założenia zła interpretacja?
Nie mówmy więc o komforcie!

Mówmy o wygodnictwie, lenistwie,  nieróbstwie. Tylko jak by to wyglądało, gdybyś musiała przyznać (a gdyby musiała znana celebrytka to już w ogóle!): "Jestem leniwa i nie chce mi się." "Jestem za wygodna, aby coś zrobić!" Nie, powiesz: "Wyszłam ze swojej strefy komfortu!" Jak to brzmi!

Skoro więc wyszłaś, to gdzie jesteś? Przecież chodzi o to, aby swoją strefę komfortu poszerzyć, rozwinąć, a nie likwidować! Jeśli udało ci się pokonać lenistwo - to dopiero sukces! Przezwyciężyłaś własne wygodnictwo? Możesz być z siebie dumna! I teraz dopiero masz osiągnęłaś stan komfortu!

«obszar funkcjonowania człowieka, w którym
czuje się on bezpiecznie, pewnie, zwolniony od
konieczności stawania naprzeciw nowym wyzwaniom»

http://www.nowewyrazy.uw.edu.pl/haslo/strefa-komfortu.html?pdf=1
Tak, cieszę się, że gdy otwieram drzwi, na klatce nie stoi głodny tygrys.

Strefa komfortu to powtarzalność, siła nawyków, przyzwyczajeń. Nie - to akurat jest nuda i monotonia. Jak komuś z tym dobrze - to ma strefę komfortu. A jak ktoś się po prostu nudzi - to niech powie wprost, że się nudzi, a nie że tkwi w strefie komfortu.


Wyobraźcie sobie taką rozmowę:
- Koniecznie musisz coś zmienić w swoim życiu!
- Hmm...  Fajne masz buty, wygodne?
- Bardzo, to najwygodniejsze buty, jakie kiedykolwiek miałam!
- Koniecznie musisz je wyrzucić i kupić sobie o numer za małe.
- Zwariowałaś? W tych mi dobrze!
- A mi jest dobrze w moim życiu, dlaczego mam je zmieniać?

No własnie, dlaczego? Bo ktoś wymyślił strefę komfortu? Czy wygodne, spokojne, ułożone życie jest czymś złym?

Ale co by wtedy zrobili coachowie?

Pozdrawiam, tkwiąc w swojej...., przepraszam - rozkoszując się swoją strefą komfortu!