Osobowość unikająca – co warto o niej wiedzieć?

Zaburzenie osobowości unikającej to stan zdrowia psychicznego charakteryzujący się wszechobecnym wzorcem zahamowań społecznych i nadwrażliwością na negatywną ocenę. Osoby z tym zaburzeniem często doświadczają intensywnego lęku przed odrzuceniem, krytyką lub dezaprobatą, co prowadzi do znacznego upośledzenia w obszarach funkcjonowania społecznego, zawodowego i innych. Co warto wiedzieć o zaburzeniu osobowości unikającej?

Krótka historia ziołolecznictwa

zioła na łące

Jaką historię mają zioła lecznicze? Pewnie tak samo długą, jak człowiek. Bo to rośliny były na ziemi długo przed człowiekiem, można powiedzieć, że przygotowały mu pewne warunki do życia. Mało tego – dały to, co najpotrzebniejsze: pożywienie, odzież, lekarstwa.


Pierwsze kroki człowieka w ziołolecznictwie


Człowiek metodą prób i błędów odkrywał właściwości poszczególnych roślin, z pewnością niejednokrotnie przypłacając to chorobą lub nawet śmiercią. Ale odkrywał też  te pozytywne właściwości roślin: owoców, liści, korzeni… Jedne były smaczne, inne dawały  wymierne efekty w postaci uśmierzenia bólu, zatrzymania krwawienia, zniwelowania obrzęku, wstrzymania biegunki.  Z czasem ludzie zaczęli świadomie wypróbowywać działanie roślin. Eksperymentować: co można zjeść i w jakiej postaci, a co stosować zewnętrznie. Przydatna była też obserwacja zwierząt. Często chore zwierzę dobrze wie, co musi zjeść, aby ulżyć sobie w cierpieniu. Dlaczego taka metoda nie miałaby pomóc także człowiekowi?



Ziołolecznictwo w starożytności


Udokumentowane użycie ziół w celach leczniczych pochodzi z wykopalisk archeologicznych.  Sumerowie pozostawili notatki, które można uznać za tamtejsze recepty przepisywane chorym przez kapłanów – lekarzy. Znajdziemy w nich dobrze nam znane nazwy: rumianek, nagietek, piołun i wiele innych.
Na glinianych tabliczkach Babilończyków  znajdują się opisy ziół, sposób ich przygotowania i przechowywania oraz wskazania, na jakie choroby je stosować.
Już wtedy było wiadomo, że ziół nie należy przechowywać w nasłonecznionych miejscach, bo tracą swoje właściwości. Tak naprawdę z tych starożytnych porad korzystamy do dzisiaj!

Starożytni Egipcjanie malowali lecznicze rośliny na ścianach świątyń i piramid, a  cały leksykon leków spisano na papirusie o. 1550 r. p.n.e. Odnaleziony on został przez Georga Ebersa w 1872 r. Drugim, nieco młodszym podobnym leksykonem jest papirus Brugscha („papirus berliński”).
Ciekawostką jest to, że w egipskich budowlach znaleziono nawet zachowane szczątki ziół!

Corpus Hippocraticum” –   to zachowane do naszych czasów dzieło Hipokratesa, czyli jesteśmy już w starożytnej Grecji. Hipokrates uważał, że ziół nie powinno się w żaden sposób przetwarzać, gdyż największe właściwości lecznicze mają w swej naturalnej postaci.
Natomiast Dioskorydes w dziele „Perihiules iatrikes” zebrał wszystkie znane do tej pory informacje o środkach leczniczych pochodzenia roślinnego, zwierzęcego, mineralnego. Aż do XVI w. księga ta przetłumaczona na wiele języków, była w Europie podstawowym podręcznikiem dla lekarzy!

Ciekawostka: W „Iliadzie” Homera  Achilles przykłada na ranę wojownika ziele krwawnika.

A co w starożytnym Rzymie? Tam przede wszystkim korzystano z osiągnięć Greków, ale zarówno Katon Starszy, jak i Pliniusz Starszy opisywali zioła dziko rosnące i te importowane, czasami aż z Chin.

Najważniejsze jest dzieło Klaudiusza Galena (130 – 210 p.n.e.), które jest opisem różnych substancji leczniczych.  W przeciwieństwie do Hipokratesa uważał, że w roślinach znajduje się wiele składników ubocznych, nawet szkodliwych – i próbował różnymi metodami przetwarzania roślin oddzielić jedne od drugich. Jak wielki by jego wpływ na medycynę świadczy to, że do dzisiaj używane jest określenie „lek galenowy”.

piekna łąka


W krajach  Azji Wschodniej, takich jak Chiny, Indie, Japonia, Tybet, Korea i in. także zajmowano się ziołolecznictwem. Najważniejsze dzieła z tamtych czasów to: „Honso” (3216 r. p.n.e.) autorstwa cesarza Szeng-Nunga; „Syn Lin Pensao” czy „Pensao-Hang-Mu” z XVI w.  Nazwa „Pensao” oznacza księgę zielarską. Z przepisów zawartych w indyjskiej Ajurwedzie, dziele sprzed ok. 3 tys. lat, korzysta się do dzisiaj. Podobnie niektóre rośliny lecznicze z Azji zostały docenione również przez resztę świata i używane są także w naszych czasach, np. żeń-szeń, kurkuma, pieprz, rzewień.

Pierwsze wzmianki o roślinach leczniczych w Polsce znaleziono w Biskupinie, pochodzą z przełomu VIII/VII w. p.n.e. Znaleziono też nasiona ziół.

Ziołolecznictwo od średniowiecza do czasów współczesnych


VIII – XIII w. – to rozwój medycyny arabskiej. Dzięki niej mamy syropy, znamy proces destylacji oraz używamy terminów takich jak: alkohol, aldehyd, alkalia i in. Europa poznała też nowe zioła, nieznane do tej pory, gdyż Arabowie zajmowali się handlem ziołami.

W IX w. powstała  w Salerno (Włochy) szkoła medycyny. Opierała się ona na medycynie antycznej i wywarła ogromny wpływ na rozwój medycyny w całej Europie. Powstałe tam podręczniki, dotyczące także ziołolecznictwa, często pisane były wierszem! Czy ułatwia to uczenie się? Można  spróbować!

Nie można pominąć roli zakonów w rozwoju ziołolecznictwa. Założony w 529 r. w Monte Cassino zakon Benedyktynów zajmował się przepisywaniem starożytnych dzieł i zakładaniem ogrodów przyklasztornych. W nich uprawiano rośliny lecznicze, które później przetwarzano aby służyły zakonnikom, ale także miejscowej ludności w pokonywaniu problemów zdrowotnych. Do Polski Benedyktyni zostali sprowadzeni ok. 1045 roku.

Miłośnikom ziół z pewnością znana jest postać św. Hildegardy, autorki kilku dzieł o ziołach cenionych także współcześnie.

Przy klasztorach właśnie powstawały pierwsze apteki, w których można było zaopatrzyć się w leki sporządzane przez mnichów z surowców roślinnych.

Paracelsus, szwajcarski lekarz żyjący w latach 1483 – 1541 uważał, że skoro choroba przychodzi z przyrody, to w przyrodzie trzeba szukać na nią lekarstwa. Był też prekursorem kierunku chemicznego w zielarstwie. Dzięki jego ideom zaczęto w późniejszych czasach badać skład chemiczny roślin i wyodrębniać z nich poszczególne składniki.

rosliny na łace

W XV, XVI wieku odkrycia geograficzne przyczyniły się do poznania nowych roślin, np. drzewa chinowego, drzewa koki i nowych sposobów ich stosowania.

Dzięki wynalezieniu druku zwiększyła się dostępność do ksiąg poświęconych ziołom, zielników, które zaczęto też tłumaczyć z łaciny na języki narodowe. Przyczyniło się to do spopularyzowania wiedzy o ziołach i leczeniu ziołami.

Powstawały ogrody botaniczne, mające na celu obserwację roślin – często nowych gatunków sprowadzanych z całego świata. Prowadzone były one przez naukowców. Powstawały często w ośrodkach akademickich.

W 1752 roku szwedzki botanik i lekarz Karol Linneusz, dokonał po raz pierwszy naukowej klasyfikacji roślin, czyli  uszeregował je na podstawie podobieństw. Było to konieczne ze względu na coraz większą liczbę znanych roślin. W dziele „Species plantarum” sklasyfikował 10 000 roślin. Jemu właśnie zawdzięczamy podwójne łacińskie nazwy roślin: rodzajową i gatunkową.

pole rumianku

Co było dalej?

Dzięki szybkiemu rozwojowi nauki, metodologii badań, techniki laboratoryjnej, chemii, zaczęto produkować leki syntetyczne, powstały antybiotyki.
Czy zapomniano o ziołach? Nie do końca. Badania nad działaniem roślin leczniczych trwają cały czas. Być może uda się wyodrębnić składniki będące lekarstwem na nieuleczalne dziś choroby.

Niektórzy uważają, że  zioła są w stanie wyleczyć wszystko. Czy tak jest rzeczywiście? Jakie jest Wasze zdanie?




Bibliografia:
B. Kuźnicka, M. Dziak, Zioła i ich zastosowanie
A. Ożarowski, Ziołolecznictwo
M.J. Kawałko,  Historie ziołowe
J. Schulz, E. Uberhuber, Leki z Bożej apteki
K. Mikołajczyk, A. Wierzbicki, Zioła