Własna herbata z wierzbówki kiprzycy

Śledzicie mnie na Instagramie? Nie? Nawet czasami nikt nie zajrzy? To teraz jest okazja! Ale jeśli jednak ktoś mnie tam obserwuje, to zwrócił pewnie uwagę na zdjęcia całego pola pięknych, fioletowo-purpurowych kwiatów wierzbówki kiprzycy, no i mnie wśród nich oczywiście.

Czytamy: Łucja Fice - Wyspa Starców

Łucja Fice Wyspa starców


Wiele osób - zawodowych opiekunów, ale nie tylko - myśli o wyjeździe do pracy za granicę. Niektórzy już tam są, niektórzy już wrócili. Łucja Fice, autorka przedstawianej powieści, pracowała jako opiekun osób starszych w Wielkiej Brytanii, więc historie opisane w książce oparte są na jej doświadczeniach.


Na początek, jak zwykle, słowa wydawcy:

Gabryśka Mrozińska wie, co to ciężka "praca na livingu", czyli całodobowa opieka nad ciężko chorymi ludźmi w ich domach. Myje i karmi swoich podopiecznych, towarzyszy im w cierpieniach i znosi ich humory. Jednak rzadko może liczyć na słowo "dziękuję", zresztą na porządne pieniądze też. Nie brakuje jej natomiast upokorzeń i rozczarowań.

Główna bohaterka, kobieta po 50-ce, Gabrysia pracuje w Care Home w Walii. Pracuje przede wszystkim, aby pomóc córce studiującej za granicą. Dostała jednak propozycję pracy "na livingu" czyli w domu podopiecznego, z którym spędzać będzie cały czas, będąc na każde jego zawołanie. Zmęczona i zniechęcona obecnym środowiskiem, z radością przyjęła tę szansę, licząc na większy zarobek oraz na to, że nowa praca będzie łatwiejsza (a także na zerwanie romansu z żonatym mężczyzną).

(...) przecież opieka nad jednym dziadkiem to małe piwo.

Okazuje się jednak, że to nie takie "małe piwo", zwłaszcza, że mężczyzna w krótkim czasie umiera (pozostawiając Gabrysi swoją mroczną tajemnicę), a bohaterka znów zostaje bez pracy. Dowiadujemy się o jej dalszych poszukiwaniach, o tym, że znajoma, przez którą zmieniła pracę była "naganiaczką", czyli za każdą zwerbowaną osobę dostawała pewną sumę pieniędzy; o warunkach, w jakich żyją ludzie potrzebujący pomocy.  Odwiedzamy ją w luksusowym domu podopiecznego, jak i w piwnicy bez okna, gdzie przyszło jej w końcu zamieszkać.

Czasami zastanawiam się, czy jestem wolnym człowiekiem, czy tylko robotem, który karmi się pieniędzmi. Paskudna forsa (...)

I to jest to, co najciekawsze jest w książce i dlatego warto ją przeczytać.


Cytat z książki Wyspa starców Łucji Fice
Jeśli mam jakie zastrzeżenia - to przede wszystkim do języka, którego używa autorka. Może komuś nie przeszkadzać, ale dla mnie był męczący. Niezwykle patetyczny, kwiecisty, poetycki. Główna bohaterka jest wrażliwą, oczytaną romantyczką o bujnej wyobraźni. Być może jej myśli toczyły się w taki sposób. Jednak dialogi, pewne opisy - mogłyby być w prostszej formie, na pewno podniosło by to ich wiarygodność (i łatwość czytania). Wg mnie, ten patos, poezja, wzniosłość, są niepotrzebne. Takie kwiatki jak: "promień wzroku", czy "przepychał głos z klatki piersiowej do oczu..." - raczej śmieszą czytelnika, chociaż opisywana jest akurat sytuacja dość dramatyczna.

Kilka wątków zaczętych i... urwanych. Może doczekają kontynuacji w dalszych książkach?

Wyspa starców Łucja Fice


A teraz mam niespodziankę. Wiem, że blog czytają Opiekunowie, także ci pracujący za granicą. Napiszcie w komentarzu pod wpisem o swojej pracy. Może ktoś przeżył jakąś ciekawą (zabawną, straszną) historię? Może podopieczny był nietypowym człowiekiem, o którym warto pamiętać? Opiekunów pracujących w Polsce też zachęcam, a także osoby, które nie są opiekunami z zawodu, ale musiały się podjąć takiej pracy z różnych przyczyn.

Najciekawsza historia zostanie nagrodzona książką Łucji Fice "Wyspa starców"!