Tradycja święcenia bukietów z ziół w święto Matki Boskiej Zielnej

Bukiecik z kłosów zbóż, ziół, kwiatów, owoców przynoszony do kościoła w celu poświęcenia dnia 15 sierpnia. Jaką historię ma ten zwyczaj? I dlaczego święto Wniebowzięcia Matki Boskiej znamy jako święto Matki Boskiej Zielnej? W sierpniu każdy kwiat woła – zanieś mnie do kościoła Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny obchodzone jest od 1950 r. kiedy to papież Pius XII ogłosił dogmat  wiary katolickiej, który mówi że Matka Jezusa Chrystusa, Maryja wraz z ciałem została wzięta do nieba. Jednak kult wniebowzięcia Maryi datuje się już na V wiek n.e. Święto to nazywane jest także świętem Matki Boskiej Zielnej. Najprawdopodobniej wzięło się to z legendy głoszącej, że po otwarciu grobu Maryi nie było w nim jej ciała, a jedynie kwiaty. Już od X wieku istnieje zwyczaj  święcenia ziół, owoców, zbóż i innych roślin, których o tej porze roku jest największa obfitość. Ludzie czuli sytość, wiedzieli, że dzięki plonom przetrwają kolejny rok, chcieli wyrazić swoją wdzięczność i radość. Do dzisiaj

Wrażenia z praktyki

roza-na-dloni

Przemiła czytelniczka bloga, pani Ewa, postanowiła podzielić się z nami swoimi wrażeniami z praktyk w ZOL. Myślę, że po przeczytaniu tego tekstu, słuchacze kierunku opiekun medyczny przestaną obawiać się praktyk i utwierdzą się w swoim wyborze zawodu. Dziękuję pani Ewie!


W pierwszy dniu rozpoczęcia praktyki w Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym byłam ogromnie zdenerwowana i pełna obaw : Jak tam będzie? Co będę robić? Jacy pacjenci tam są? Bałam się „trudnych” przypadków takich jak agresywne zachowanie oraz ciężkiego stanu fizycznego chorych. 

Stres na początku był ogromny, czułam się trochę obco i nie wiedziałam, jak powinnam się zachować? 

Teraz wiem, że wystarczy być sobą, nie jest to aż takie trudne.

Każdy wie i umie być miły, jeżeli tylko chce. Sympatia i pozytywne podejście dużo znaczy, bo dobra energia jest wyczuwalna.   Opiekunowie byli życzliwi i chętni do pomocy, nie byłam tylko osobą wynieść – przynieść i pozamiataj, nie otrzymywałam najgorszych czy bezsensownych zadań do wykonania tylko dlatego, że byłam praktykantką. 

Czułam się jak członek zespołu a nie jak zło konieczne czy kozioł ofiarny. Mogłam się pytać, brać udział w pielęgnacji chorych i uczyć się od doświadczonych i wykwalifikowanych opiekunów. Pacjenci okazali się inni niż myślałam, nikt nie był agresywny, niemiły, roszczeniowy czy złośliwy. Po dłuższym czasie pacjenci zaczęli przyzwyczajać się do mnie, byli chętni do rozmowy, mili bez pretensji czy awantur. Ja i oni oswoiliśmy się ze sobą, lepiej się poznaliśmy i nasze kontakty były łatwiejsze.

Cieszę się, że wybrałam to miejsce i zdecydowałam się na praktykę, gdzie ważny jest kontakt z drugim człowiekiem i nie ma obojętności oraz znieczulicy.  Nie oczekiwałam wiele, w takim miejscu nikt nie czuje się jak w domu, ale odrobina życzliwości, uśmiech czy uścisk dłoni znaczy bardzo dużo. Nie oczekiwałam, że pacjenci będą mi za wszystko dziękować, będą wdzięczni i zachwyceni, ale cieszyła mnie miła atmosfera i coraz lepszy kontakt z pacjentami. 

Nawet najlepszy opiekun nie zastąpi rodziny, ale dobrze, że są miejsca, gdzie opiekunowie interesują się pacjentem.