Zdrowie z pól, łąk i lasów - brzoza

Dzisiaj święto Bożego Ciała. Przez miasta przeszły procesje, zatrzymując się przy każdym z czterech ołtarzy przystrojonych drzewkami brzozy. Wierni odłamywali gałązki: jedni malutkie, inni - całe wielkie gałęzie. Zawsze jest przy tym trochę zamieszania. Bo ludzie jak to ludzie - nie patrzą: trzeba zdobyć, zapolować i zanieść do domu. Po co ta brzoza? Brzozy w naszej kulturze mają od dawna symboliczne znaczenie. Wierzono, że brzozowe gałązki mają moc uzdrawiania, co w pewnym sensie jest prawdą, bo brzoza działa leczniczo. Miały też ochraniać domostwa przed burzą, gradem, złymi duchami, zapewniać urodzaj. Takie gałązki wkładano za wiszące na ścianach obrazy o treści religijnej ale też przystrajano stajnie i obory. Potem palono razem z palmami z Niedzieli Palmowej. Gałązki wtykano w ziemię na polach, aby dobrze obrodziła. W czerwcu aktywne były czarownice i to właśnie przed ich czarami brzoza miała chronić. Ale też te czarownice latały na brzozowych miotłach! Kiedyś istniała tradycja pośw

Dyskryminacja ludzi starszych

dyskryminacja-ludzi-starszych


Czy nie jest trochę tak, że kwalifikujemy ludzi powyżej pewnego wieku jako odrębną grupę, dla której musimy stworzyć pewien azyl - niech tam siedzą i bawią się w prawdziwe życie? Młodemu niejako się należy z tego względu, że jest młody. Staremu się nie należy, ale ponieważ jest to "politycznie niepoprawne" - więc dajmy mu coś zastępczego.


Młodości - hojna, krzepka, oddana!
młodości - pełna wdzięku, siły, uroku,
Czy wiesz,że

Starość, co przyjdzie po tobie,
może dorównać ci wdziękiem,
siłą, urokiem?

Dzień rozkwitnięty,
wspaniały - dzień ogromnego słońca,
czynu, ambicji, śmiechu.
A za nim, tuż,
Noc z milionami słońc, snem,

życiodajną ciemnością.

 

(Whitman Walt - "Młodość, dzień, starość i noc")


Często człowieka, który przekroczył pewien wiek traktujemy jak niezdolnego do "normalnego" życia. Życia, które prowadzą młodsi. Czyli po prostu: pracy, nauki, zabawy. A wystarczy rozejrzeć się wokół siebie - ile osób powyżej tej magicznej granicy wieku jest wokół nas czynnych zawodowo, tworzących, uczących się, dokonujących odkryć i wynalazków.

Czy więc rzeczywiście wiek określa co nam wolno, co wypada, a czego nie?

Czy ciągle funkcjonuje w społeczeństwie pojęcie "starej panny", która do któregoś tam roku życia nie wyszła za mąż? Przepraszam - do niedawna to była "singielka", a teraz już chyba nazywa się "silną, niezależną kobietą". 

Czy ciągle określamy ramy czasowe, w których coś nam wolno, a jeśli się tego nie zrobiło - to już przepadło? Hmm... Tyle znajomych z mojego pokolenia właśnie studiuje - i to o zgrozo - dziennie!. Po co, skoro ten czas na naukę (między ok. 19 a 25 rokiem życia) już minął. Przecież tylko wtedy "wolno" studiować.

Dawno, dawno temu, starszy człowiek był źródłem wiedzy i doświadczenia. Gdy byłam dzieckiem (i już dorosłym dzieckiem) często wolałam zapytać o coś babcię, bo jej informacja była pełniejsza niż ta książkowa. Potem świat gwałtownie przyspieszył. Informacji szukamy w internecie. Babcia stała się zbędna.


Ale ludzie zaczęli żyć coraz dłużej - i co z taką babcią zrobić? A przecież jest jeszcze samodzielna, jeszcze może pracować, zajmując nam cenne miejsce pracy. Odsuwamy ją od wszelkiej aktywności - zaczyna więc gorzej funkcjonować, przez co wymaga coraz więcej opieki - i znów staje się ciężarem.

Starsi ludzie zaczęli więc być spychani na margines, dyskryminowani (ageizm - dyskryminacja ze względu na wiek)


Czasami taka dyskryminacja wynika z nieświadomości, z niezrozumienia, z zakorzenionych stereotypów dotyczących starości.

Istnieje siedem mitów, sformułowanych przez Rolanda Bartela, dotyczących ludzi starszych:
  • mit opuszczenia i osamotnienia,
  • mit umocnienia się poglądów i postaw konserwatywnych,
  • mit spadku możliwości dokonywania osiągnięć,
  • mit pogarszania się stanu zdrowia,
  • mit utraty zdolności podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów,
  • mit zahamowania możliwości rozwojowych, również intelektualnych,
  • mit aseksualności 

Skąd wzięły się te mity, taki a nie inny schemat myślenia.
Czy nie jest to niejako narzucony wzorzec, który przyjmujemy bezkrytycznie? Z pewnością stereotypy nie biorą się "znikąd", ale nie można się nimi sugerować w kontaktach z ludźmi. Pomyślmy sobie, że na nasz temat też ktoś może mieć określone zdanie - zupełnie nas nie znając - tylko dlatego, że jesteśmy: blondynką, osobą niską, mamy tatuaż czy lubimy ubierać się w określony sposób. Szybko zostajemy zaszufladkowani.

A przecież starość - to nie wypadek przy pracy, to nie wada charakteru, to nie jest choroba, która być może nas nie dosięgnie! To naturalna kolej rzeczy, to samo życie. To coś, czego nie unikniemy! I co tak naprawdę się zmieni? Tylko tyle, że będziemy mieć nieco inne potrzeby niż na obecnym etapie życia. Ale to się przecież i tak dzieje przez cały czas.

Boimy się starości, ale bardziej boimy się tego, jak będzie traktował nas świat.

Stereotypy na pewno nie powinny wpływać na pracę opiekuna medycznego.
Czy nie popełniamy podświadomie pewnych błędów w traktowaniu osób starszych powierzonych naszej opiece?

  • traktujemy je pobłażliwie
  • używamy zdrobnień
  • jesteśmy zniecierpliwieni
  • zwracamy się po imieniu, czasem w formie "babcia", "dziadek" *
  • nie wierzymy w to, co mówią  *

Szanujmy każdego człowieka. Szanujmy człowieka w starszym wieku za jego doświadczenie, za wszystko, co przeżył. Ale żeby szanować innych - trzeba przede wszystkim szanować samego siebie.




* Miałam kiedyś zdarzenie, że gdy zwracałam się do pewnej pani per "pani", ona rozpłakała się i powiedziała: 
- Ja to do ciebie z sercem, a ty mi tu "paniujesz!"
I co wtedy zrobić? :)

* Zdarza się, że osoby z chorobą otępienną nie pamiętają np. tego, że przed chwilą jadły i skarżą się na głodzenie ich przez opiekuna lub używanie przemocy przeciwko nim. . Ale zanim "weźmiemy poprawkę" na czyjeś słowa - zawsze najlepiej sprawdzić, czy rzeczywiście coś nie jest na rzeczy.