Zima - szkoda przespać!

Zauważyliście, że po zimie często jesteśmy zmęczeni? A potem przychodzi przedwiośnie i to słynne przesilenie wiosenne i nasza witalność często spada do zera... NIE TAKA STRASZNA WIOSNA  - PRZESILENIE WIOSENNE Zimą nie chce się chodzić na spacery - zwłaszcza, gdy nie jest to prawdziwa zima ze śniegiem i mrozem, tylko jest wilgotno i chlapa.  Nie mamy teraz dostępu do siłowni, ale ćwiczenia na dworze są także skuteczne! Dużo osób boi się wychodzić z domu, potrafią z niego nie wychodzić już długie miesiące. Inni przemykają się do pracy i z powrotem. Ale to nie tak. Są miejsca, gdzie przecież nie spotkamy tłumów ludzi i możemy się tam wybrać.  Ruch na świeżym powietrzu - to także poprawa kondycji psychicznej, nastroju, wzrost energii. Nawet myśleć zaczyna się inaczej - pozytywnie patrzy się na świat. Poprawia się też pamięć.  Łatwo to wytłumaczy - tak działają endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia. Zimowa aktywność to nie tylko narty, łyżwy i morsowanie. To także lepienie bałwana, rzucan

Pomagamy - nie wyręczamy

opiekun-pomaganie-czy-wyreczanie

Opiekun medyczny ma za zadanie pomagać, ale... Dzisiaj powiem coś przeciwnego: niech chory robi sam! Jak najwięcej, jak najdłużej, jak umie i jak chce. Nie wyręczać!


  • Brakuje cierpliwości: przecież ja to zrobię szybciej, lepiej, dokładniej, a on się zmęczy - trudno!
  • Trzeba przeznaczyć na pewne czynności więcej czasu. Czasem trzeba coś potem poprawić - bywa...
  • Zmęczy się - to odpocznie, ale będzie miał satysfakcję z samodzielnego działania.

Czasami najchętniej położyłoby się naszego chorego do łóżka - niech leży, ja wszystko przy nim zrobię, a przynajmniej będzie spokój. Jeśli to tylko przeziębienie - jak najbardziej niech sobie leży i poci się! Ale nie w innych przypadkach. Wówczas wyrządzamy podopiecznemu krzywdę, a nie pomagamy mu!

Wyręczając kogoś mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku, a nic bardziej mylnego. W taki sposób wręcz przyczyniamy się do szybszego rozwoju choroby.

Dzięki samodzielnemu wykonywaniu różnych czynności osoba chora dłużej utrzymuje umiejętność wykonywania tych czynności.

Oczywiście należy pomóc, obserwować cały czas i być w pogotowiu, ale nie wyręczać. Musimy uzbroić się w cierpliwość, bo przeważnie każda czynność trwa dłużej i czasem trzeba potem coś poprawić - ale nie szkodzi. Na tym polega  prawdziwa opieka.

  • Czasem popełniamy błędy, nie zdając sobie z tego sprawy.  Nasz chory może nawet ubrałby się sam, ale nie wie w co - przygotujmy mu. I niech to nie będą rzeczy zapinane na sto guziczków. Przygotujmy mu 2 - 3 rzeczy proste do założenia - resztę możemy pomóc.

  • To samo z posiłkami. Nawet zdrowy człowiek potrafi się zagubić, gdy przed nim znajdzie się kilka widelczyków i łyżeczek - każde do innego dania. Niech nasz podopieczny je łyżką - będzie mu wygodniej, a także będzie od razu wiedział, co ma wziąć do ręki rozpoczynając posiłek. Nawet jak sobie będzie pomagał ręką - nie szkodzi. Umyje się.

  • Jeśli mu zbyt ciężko podnieść kubek do ust - pomóżmy mu w tym, podtrzymajmy jego rękę, ale niech pije sam.


  • Prośmy go o pomoc. Tak, my - jego. Niech przesunie jakąś rzecz na stole, niech poda gąbkę podczas mycia, niech podnosi nogi w trakcie ubierania. To są ćwiczenia, które aktywizują różne mięśnie, to jest gimnastyka.

  • Mówmy do podopiecznego - ustalmy z nim plan pracy. Co będziemy robić po kolei, np. w jakiej kolejności zakładać ubranie. Mówmy wyraźnie, powoli, za każdym razem przy ubieraniu.
Traktując tak drugiego, chorego człowieka, pomagamy mu jak najdłużej zachować sprawność, ale także godność, bo nie uważamy go za kogoś, kto już się do niczego nie nadaje, nic nie potrafi.  To też jest ważne!