Książka września: Łucja Fice - Wyspa Starców

by - poniedziałek, września 18, 2017

Łucja Fice Wyspa starców


Wiele osób - zawodowych opiekunów, ale nie tylko - myśli o wyjeździe do pracy za granicę. Niektórzy już tam są, niektórzy już wrócili. Łucja Fice, autorka przedstawianej powieści, pracowała jako opiekun osób starszych w Wielkiej Brytanii, więc historie opisane w książce oparte są na jej doświadczeniach.

Na początek, jak zwykle, słowa wydawcy:

Gabryśka Mrozińska wie, co to ciężka "praca na livingu", czyli całodobowa opieka nad ciężko chorymi ludźmi w ich domach. Myje i karmi swoich podopiecznych, towarzyszy im w cierpieniach i znosi ich humory. Jednak rzadko może liczyć na słowo "dziękuję", zresztą na porządne pieniądze też. Nie brakuje jej natomiast upokorzeń i rozczarowań.

Główna bohaterka, kobieta po 50-ce, Gabrysia pracuje w Care Home w Walii. Pracuje przede wszystkim, aby pomóc córce studiującej za granicą. Dostała jednak propozycję pracy "na livingu" czyli w domu podopiecznego, z którym spędzać będzie cały czas, będąc na każde jego zawołanie. Zmęczona i zniechęcona obecnym środowiskiem, z radością przyjęła tę szansę, licząc na większy zarobek oraz na to, że nowa praca będzie łatwiejsza (a także na zerwanie romansu z żonatym mężczyzną).

(...) przecież opieka nad jednym dziadkiem to małe piwo.

Okazuje się jednak, że to nie takie "małe piwo", zwłaszcza, że mężczyzna w krótkim czasie umiera (pozostawiając Gabrysi swoją mroczną tajemnicę), a bohaterka znów zostaje bez pracy. Dowiadujemy się o jej dalszych poszukiwaniach, o tym, że znajoma, przez którą zmieniła pracę była "naganiaczką", czyli za każdą zwerbowaną osobę dostawała pewną sumę pieniędzy; o warunkach, w jakich żyją ludzie potrzebujący pomocy.  Odwiedzamy ją w luksusowym domu podopiecznego, jak i w piwnicy bez okna, gdzie przyszło jej w końcu zamieszkać.

Czasami zastanawiam się, czy jestem wolnym człowiekiem, czy tylko robotem, który karmi się pieniędzmi. Paskudna forsa (...)

I to jest to, co najciekawsze jest w książce i dlatego warto ją przeczytać.


Cytat z książki Wyspa starców Łucji Fice
Jeśli mam jakie zastrzeżenia - to przede wszystkim do języka, którego używa autorka. Może komuś nie przeszkadzać, ale dla mnie był męczący. Niezwykle patetyczny, kwiecisty, poetycki. Główna bohaterka jest wrażliwą, oczytaną romantyczką o bujnej wyobraźni. Być może jej myśli toczyły się w taki sposób. Jednak dialogi, pewne opisy - mogłyby być w prostszej formie, na pewno podniosło by to ich wiarygodność (i łatwość czytania). Wg mnie, ten patos, poezja, wzniosłość, są niepotrzebne. Takie kwiatki jak: "promień wzroku", czy "przepychał głos z klatki piersiowej do oczu..." - raczej śmieszą czytelnika, chociaż opisywana jest akurat sytuacja dość dramatyczna.

Kilka wątków zaczętych i... urwanych. Może doczekają kontynuacji w dalszych książkach?

Wyspa starców Łucja Fice


A teraz mam niespodziankę. Wiem, że blog czytają Opiekunowie, także ci pracujący za granicą. Napiszcie w komentarzu pod wpisem o swojej pracy. Może ktoś przeżył jakąś ciekawą (zabawną, straszną) historię? Może podopieczny był nietypowym człowiekiem, o którym warto pamiętać? Opiekunów pracujących w Polsce też zachęcam, a także osoby, które nie są opiekunami z zawodu, ale musiały się podjąć takiej pracy z różnych przyczyn.

Najciekawsza historia zostanie nagrodzona książką Łucji Fice "Wyspa starców"!

ZOBACZ TAKŻE:

0 komentarze