Pewność siebie to postawa wobec życia...

by - sobota, maja 13, 2017

pewność siebie to postawa wobec życia a nie robienie wokół siebie hałasu

Znasz jakiegoś krzykacza?
Człowieka, który myśli, że gdy powie coś odpowiednio głośno i szybko - to na pewno będzie miał rację?

Ja też znam. Czasami wydaje mi się, że tylko tacy mnie otaczają. Dlatego ograniczam liczbę znajomych, bliższych znajomych do osób, z którymi można porozmawiać.
Rozmowa wg słownika PWN to:  „Wzajemna wymiana myśli za pomocą słów“.  Wymieniamy się z rozmówcą myślami, czyli:

on/ona mówi - ja słucham
ja mówię - on/ona słucha

Jakie to proste!

Bywa, że nie spodoba mi się to, co tamta osoba powie. Czy jednak za wszelka cenę muszę ją przekonywać do swojego postrzegania świata? Jeśli ktoś nie chce mnie wysłuchać, to po co mam się wysilać. Jeśli ktoś jest przekonany o swojej racji - to pewnie mu z tym dobrze. Jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości, że myślę inaczej - to świadczy o jego ograniczeniu. Bo ja także wielu rzeczy nie rozumiem, ale przyjmuję, że tak jest, że ktoś ma takie, a nie inne poglądy, że czyjeś myślenie może odbiegać od mojego.

Żeby było śmiesznie - kiedyś też myślałam, że tak trzeba. Walczyć na słowa. Do upadłego. Jednak kłóci się to z to z moim charakterem, wychowaniem, kulturą .... i całą mną. Zastanowiłam się więc - po co mam to robić? Co mi to daje? Dlaczego mam poświęcać swój cenny czas i energię?

Taki „krzykacz" często uważany jest za człowieka pewnego siebie, przebojowego.  Ale to nie tak - jego zachowanie to prostactwo, arogancja i  brak ogłady.

Czy pewność siebie to:


  • umiejętność manipulowania innymi
  • robienie dużo hałasu wokół siebie
  • dominowanie w towarzystwie
  • nieliczenie się z innymi
  • stawianie na swoim
Prawda czy fałsz?

Za głośnym zachowaniem często coś się ukrywa. A najczęściej - wbrew pozorom - brak pewności siebie. Krzykaczowi zależy tylko na jednym: zakrzyczeć rozmówcę. Jak bardzo niepewny, zagubiony, zakompleksiony musi czuć się ktoś, dla kogo „mieć ostatnie słowo" w rozmowie to życiowy sukces! Nieważne, że druga osoba wcale nie została przekonana i nie zmieniła swoich poglądów. Machnęła ręką i odeszła. Krzykacz triumfuje - odniósł kolejne zwycięstwo w słownej przepychance. Może się pochwalić: „Ale mu powiedziałem!“. Powiedział, owszem. I co z tego? Potem wrócił do narzekania, jak to mu źle w życiu, w domu, w pracy, jak ciągle musi walczyć z innymi i nic z tego nie ma. Taka chęć bycia akceptowanym, zauważanym, docenianym za wszelką cenę i w każdym środowisku - to już jest problem, którego korzeni trzeba by poszukać głębiej.

Myślisz, że gdy mówisz wystarczająco głośno i szybko to masz rację?

Osoba pewna siebie:


  • Wierzy w siebie - i nie potrzebuje udowadniać swoich racji za wszelką cenę. Nie uważa się jednak za lepszego od innych, przyjmuje, że inni są... inni.
  • Pokonuje swoje lęki i słabości. Odczuwa strach, miewa wątpliwości, bywa zniechęcona. Nie jest to jednak dla niego przeszkodą nie do przebycia. Raczej wyzwaniem, któremu stawia czoła. 
  • Nie przejmuje się opiniami na swój temat i nie uzależnia od nich swojego samopoczucia. Owszem - słucha, wyciąga wnioski, oddziela to co wartościowe od plotek. Jednak czyjeś krzywe spojrzenie lub ostre słowo nie zniechęcają do działania.
  • Nie przejmuje się zbytnio sam sobą, bo ma dystans do siebie. Nie uważa się za człowieka nieomylnego, ale na błędach potrafi się uczyć i przekuwać je w sukcesy. Zna swoją wartość, ale też ograniczenia.
  • Porażka nie jest klęską - ale trzeba umieć się do niej przyznać. Ukazywanie całemu światu siebie jako niepokonanego triumfatora w każdej dziedzinie życia sprawi, że chwała będzie krótka, a upadek bolesny. Prawda i tak wyjdzie na jaw. Więcej szacunku mam dla kogoś, kto umie powiedzieć: „Tak, myliłam się, zrobiłam źle, przepraszam" niż dla osoby, która ma wypisane na czole "Nieomylność i prawda - to ja!"
  • Uczy się. Jestem niepewna, gdy czegoś nie umiem, gdy brakuje mi kompetencji. Dlatego poszerzając je - nabywam też pewności siebie. Wiem, że robię dobrze, a ewentualne zarzuty mogę kontrować opierając się na mocnych podstawach, a nie na moim "widzimisię".
Idę więc dalej pracować na swój sukces, którym jest osiągnięcie wyznaczonego celu. I szkoda mi zatrzymywać się na takich drobiazgach, jak przekrzykiwanie innych. Moją pewność siebie chcę budować na wytrzymałych fundamentach, aby ułatwiała mi życie, a nie była tylko zewnętrzną pozą!

ZOBACZ TAKŻE:

0 komentarze