Świąteczne prezenty

by - środa, grudnia 31, 2014

radosc-z-prezentow

W okresie świątecznym do osób w szpitalach, zakładach opiekuńczych, DPS-ach przychodzą goście. Niektórzy pamiętają - oni i tak przychodzą cały rok. Niektórzy odbębniają wizytę „bo tak wypada“ .

Goście przynoszą różne rzeczy. Przeważnie do jedzenia. Najczęściej to, czego pacjent akurat jeść nie może:

Cukrzykom - góry słodyczy.
Komuś, kto nie może gryźć - czekolada z orzechami.


Są i inne prezenty, np. tiulowa koszula nocna z falbankami, guziczkami i koronkami - dla osoby leżącej i bezwładnej, której prędzej głowę urwę, niż ubiorę w ten ciuszek (skądinąd niebrzydki).

Później to my, opiekunowie, mamy kłopot: jak skombinować szampon, mydło, balsam, grzebień, skarpetki i in. dla kogoś, do kogo raz w roku przychodzi rodzina i  raz w roku zabłyśnie super prezentem.

Za murami szpitala i ww. placówek świat jest zupełnie inny niż na zewnątrz. Inne są priorytety, inne potrzeby, inna estetyka. Tutaj najprostsze, podstawowe rzeczy są na wagę złota.

Naprawdę pani cioci nie potrzeba kolejnej (naliczyłam 7) buteleczki perfum, a przydałoby się zwykłe mydło. Może być z bajerami, ozdobne, kolorowe, z zatopionym w środku kwiatkiem. Jakiekolwiek.

Naprawdę pana dziadek nie może pić gazowanych napojów i kolejna zgrzewka coli nie pomoże mu w powrocie do zdrowia. Lekarz mówił, że ma dużo pić? No tak....

Naprawdę pani mama nie lubi tych ciasteczek. Mówiła już o tym wiele razy, ale...  Dobrze, że może powymieniać się z koleżankami z sali. „Ja ci ciasteczko, a ty mi jabłko“.

Prezenty ładne i do niczego nie przydatne - niech będą,  jak najbardziej, ale tylko dodatkiem. Szafka przyłóżkowa jest bardzo mała! Przynoszenie regałów z domu (sic!) też nie zdaje egzaminu, bo właśnie musimy do sali dostawić jedno łóżko.

I tak to się toczy...  do następnych Świąt.

lekarz daje dziecku misia


ZOBACZ TAKŻE:

0 komentarze